Poród w czasie COVID-19

November 19, 2020

Poród to takli temat o którym najwięcej wiedzą kobiety. Każda z nas ma koleżanki, mamę, ciocię, tyle możliwości by ten temat poznać od podszewki, a w jakiś magiczny sposób nigdy nie wiadomo czego się spodziewać, aż do momentu kiedy same to przejdziemy. Zanim zaszłam w ciążę myślałam, że gdy przyjdzie mi rodzić to tylko przez cesarskie cięcie, a karmić piersią na pewno nie będę bo to takie dziwne… Bardzo szybko się zmieniło moje myślenie jak zdałam sobie sprawę ile dobrodziejstwa dam temu małemu człowiekowi właśnie rodząc naturalnie i karmiąc piersią. Tego wszystkiego dowiedziałam się miedzy innymi na zajęciach szkoły rodzenia. Mój poród planowany na sam początek maja. Cudowny czas, chwila do lata, myślałam - super będzie móc tak dużo czasu spędzać z dzieciaczkiem na dworze w ciepłe dni. Razem z mężem chcieliśmy rodzić wspólnie, szpital wybrany wszystko było już dopięte na ostatni guzik. Pech chciał, że tej wiosny na świecie rozszalał się koronawirus i wszystkie plany nagle stały się marzeniami. Wody odeszły mi w nocy, ale czekałam jeszcze na skurcze. Tym sposobem zegar pokazał 10, wody już odchodziły na pewno, a skurczy nadal nie było. Dzięki szkole rodzenia wiedziałam, że nie ma na co czekać i szybko spakowaliśmy torby i wyruszyliśmy w drogę do szpitala. Drzwi porodówki to ostatnie miejsce gdzie towarzyszył mi mąż, od tamtej pory byłam już sama. Badania, przyjęcie do szpitala i czekanie aż coś się zacznie… nie zaczęło się. Po 24h godzinach oczekiwania na skurcze, które nie przyszły dostałam kroplówkę i wtedy się zaczęło. Urodziłam na wskutek wywołania porodu przy pomocy oksytocyny. Bez żadnego znieczulenia, bez męża obok i co najważniejsze uważam, że wcale nie takie to było straszne. Nie będę tutaj pisać, że nie bolało, bo bolało ale dało się to przeżyć. Skurcze nie były przyjemne bo krzyżowe, łupało dość mocno. Skurcze parte… dopiero jak je poczułam zrozumiałam czym są. Cały mój poród trwał łącznie troszkę ponad 5h z czego myślę że ostatnie 2h dały najbardziej w kość. Oczywiście było trochę strachu, niepokoju, czy dam radę czy wszystko się uda po mojej myśli. Teraz wiem że warto jest zaufać sobie, nasze ciało wie co ma robić i poprowadzi nas przez ten moment porodu bardzo sprawie. Ale nie bez znaczenia jest też przygotowanie – to może ułatwić cały ten proces.

Ta strona korzysta z Cookies żeby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.